Poczułam , że ktoś ściska mnie za czoło i brodę . Zostałam odciągnięta od ciała anielicy , która opadła bezwładnie na ziemię . Odwróciłam się i już miałam skoczyć do gardła temu , który odważył się przerwać mój posiłek , gdy zobaczyłam coś . Kogoś . Wyglądało to mniej więcej tak , skoczyłam do góry , zobaczyłam “ofiarę” , sparaliżowało mnie , upadłam na ziemię ledwo trzymając równowagę . Patrzyłam na niego ! I nie dowierzałam własnym oczom . Przed tą dziwaczną czupryną wszyscy się ukłonili . Tylko nie ja . Stałam sparaliżowana . W końcu się lekko ogarnęłam z pierwszego szoku , przełknęłam ślinę , stanęłam w normalniejszej pozycji .
-Co tu robisz Białasku - zaczęłam - To nie twój świat . I czemu mu się kłaniacie ?- krzyknęłam , zwracając się do reszty aniołów
-To .. to król , nie ważne czego . Dlaczego ty tego nie robisz ! Szczególnie , że to TWÓJ król ?
-I ten mój król mnie więził ? Za .. No właśnie Don , za jaką cholerę mnie tam więziłeś ?!
-Nie więźiłem Cię tam za coś , tylko po coś .
-Ciekawa jestem po co ?
-Dowiesz się wkrótce. I uważaj, tu są rygorystyczne zasady, za ugryzienie anioła możesz trafić do więzienia na 10 lat.
-Czego tu szukasz Don ? Czego szukasz w tym świecie ?! - wrzasnęłam
-Przyszedłem z pewną dość ważną wiadomością do króla aniołów i poczułem ogromne skupisko mocy. Wiedziałem kto to i gdzie się znajduję. Jesteś wyjątkowa, kochana, a ja jestem dumny, że Cię stworzyłem - prychnęłam, ale on kontynuował - Jestem dumny, bo jestem jakby twoim wynalazcą - prychnęłam drugi raz
-To nie od Ciebie zależy czy jestem aniołem i czy mam swoją tajemniczą moc. Ty tylko dałeś mi wampiryzm.
-Ale już się do czegoś przyczyniłem .
-Możesz się czuć dumny i blady - powiedziałam znudzona
-Wiem - odparł szczęśliwy i wyszedł kłaniając się wszystkim aniołom nie odwracając wzroku ode mnie
Gdy już opuścił salę powiedziałam :
-Jak małe dziecko - i pokręciłam glową
Za chwilę obok mnie znalazł się Nathan popatrzył z niedowierzaniem , głośno westchnął , spojrzał gdzieś za mnie (prawdopodobnie na Victorię) , pokręcił głową i w końcu się odezwał :
-Jesteś nie możliwa. Chodź idziemy już do domu. Bo zaraz znowu coś się stanie .
-Domu? Ok .
Wyszliśmy z baru , żegnały mnie zdziwione spojrzenia wielu aniołów. Zdążyliśmy przejść kawałek , gdy zaczął padać deszcz .
-Schowaj skrzydła. Szybko poszukamy jakiegoś schronienia, żeby nas nie złapali z schowanymi skrzydłami - zrobiłam to co mi kazał i chwilę później znaleźliśmy się w jakimś bloku
Nathan podszedł do drzwi z numerem “13” i zapukał .
-Szczęśliwa 13 , może nas wpuszczą .
Drzwi otworzył chłopak w okularach z kręconymi czarnymi włoskami i szarymi znudzonymi oczami.
-Coś się stało ?- zapytał , z środka było słychać odgłosy obściskującej się pary
-Pada deszcz , czy moglibyśmy przeczekać go u Ciebie w domu ? - odpowiedział za nas Nathan
-Kolejna para do kolekcji .
-Nie - zaprotestowałam od razu, a Nathan jakoś podejrzanie się uśmiechał
-Ok, wchodźcie - weszliśmy , zaprosił nas do kuchni i postawił przed nami 3 szklanki
Sobie nalał soku pomarańczowego, a nas zapytał :
-Jaki jest wasz ulubiony sok?
-Jabłkowy - odpowiedział Nathan i chwilę później w szklance przed nim znalazła się złotawa ciecz
-A twój ?- zwrócił się do mnie chłopak - w ogóle jaki ja nie kulturalny, Nathana kojarze, ale Ciebie już nie. Tomas - powiedział i podał mi rękę
-Rachel - złapałam rękę i z uśmiechem nią potrząsnełam
-To jaki jest ten sok ?
-Z krwi - wypaliłam zanim zdąrzyłam ugryźć się w język
-Z krwi?
-Dobra nie ukrywam, jestem wampirem i aniołem w jednym. Tak , bla , bla , bla , niezwykłe , bla , bla , bla , strach się bać.
-W sumię, to nie. Jestem jednym z niewielu, którzy lubią wampiry. Znaczy nic do nich nie mam. Tacy , którzy traktują wampiry jak jakąś okropną rasę, są tak naprawdę rasistami!
-Szczerze, nie lubiłem wampirów do póki nie poznałem Rachel - mówił Nathan uśmiechając się do mnie - Wiem, że ona jest niesamowita, ale dzięki niej zmieniłem swój dystans co do wampirów. Wyjątkowa- mówił i się szczerzył - wiesz, że sama Sharepenina się nią zainteresowała? - i tak gadali o mojej nie zwykłości, kiedy , ja nalałam sobie pierwszego lepszego soku (który potem zidentyfikowałam jako wiśniowy).
Ja w tym czasie postanowiłam się rozejrzeć po pokoju. Była to kuchnia utrzymana w zielonych kolorach . Zielone ściany i pistacjowe meble. W pewnym momencie do pokoju weszła obmacująca się para. Półnaga szatynka i blondyn w samych slipkach . Skrzywiłam się, a Tomas odkaszlnął teatralnie.
-Mamy gości - powiedział , a potem wszyscy troje (ja, Tom i Nathan) zaśmialiśmy się patrząc na zdziwioną pare
-Rachel - odezwałam się jako pierwsza
-Beata - odpowiedziała dziewczyna - A to Patryk - powiedziała wskazując na swojego chłopaka
-Przestało padać - powiedziałam i zobaczyłam zdziwione spojrzenia wszystkich zgromadzonych - Po prostu wiem - odpowiedziałam na ich nieme pytania
Tak naprawde to kłamałam. Dzięki wytężonemu słuchowi usłyszałam brak odgłosu spadających kropli wody. Dzięki wytężonemu węchowi poczułam typowy zapach po deszczu mimo, że znajdowałam się w pomieszczeniu
-To co? Nie będziemy przeszkadzać, chodź Rachel, idziemy - powiedział , a ja zerwałam się z krzesła
-Bardzo miło się rozmawiało - powiedziałam uśmiechając się , niezła ironia ? Czyż nie? Praktycznie nie rozmawiałam z nikim
Wyszliśmy, napawałam się cudnym zapachem po deszczu. Szliśmy kawałek, w końcu Nathan się zatrzymał i poprosił mnie o to samo.
-Mam Ci do powiedzenia pewną rzecz. Do powiedzenia, czy tam zapytania. Walić to ! - trochę się plątał
-No?
-Eee… No bo … Eh - zacinał się , w końcu mnie pocałował
Chwilę stałam zamurowana, a potem puściłam się biegiem przed siebie. Leciałam wyciągając ponad możliwą prędkość, przypomniało mi się jak Don biegł tak ze mną wtuloną do piersi. Dotarłam do lasku, właściwie to nie był lasek bo było parę drzew, a potem mur. Zatrzymałam się tuż przed nim. Odwrociłam się, oparłam się o murek plecami, przykucnęłam i zaczęłam płakać. Płakałam dość długo, gdy nagle olśniło mnie co do mojej głupoty : Czego ryczysz? Ręke Ci oderwał? Nogę złamał ? Nie głupia! On Cię tylko pocałował! Przeszkadza Ci to jakoś? Nie? To wstań, wróć do niego i z nim pogadaj!
Tym sposobem się ogarnęłam. Wstałam z ziemi, otrzepałam tyłek, przetarłam twarz rękami i z uśmiechem na twarzy ruszyłam przed siebie. Po pewnej chwili, zdałam sobie sprawę, że nie mam zielonego pojęcia, gdzie się znajduję. Rozglądałam się dookoła, ale nie widziałam nic znajomego. Czułam się tak jak tuż po ukończeniu przemiany. W nieznanym lesie, sama , samotna, nie znając kierunku. Tylko, że teraz nie było mgły. Ostatnio, gdy się zgubiłam, odnalazł mnie Nathan. Może i tym razem tak się stanie? Usiadłam na ziemii i rozgłądałam się w okół nasłuchując nowego odgłosy i węsząc nowego zapachu. I w pewnym momencie poczułam nowy zapach. Już miałam iść w jego kierunku, gdy niespodziewanie szybko znalazł się koło mnie Don.
-Witaj, zgubiłaś się? - zapytał
-Eee.. - szczerze? Byłam po raz kolejny w tak beznadziejnym położeniu, że zamierzałam mu powiedzieć prawdę - Tak, a ty co tu robisz? Nie miałeś być przypadkiem w królestwie?
-Miałej być i byłem. Król przyjedzie jutro, specjalnie na moje życzenie, mimo, że miał przyjechać dopiero za tydzień. Postanowiłem się przejść na spacer, a twojego, magicznego zapachu, nie mogłem przeoczyć.
-Czyli, że jak ktoś by chciał mnie znaleźć to by znalazł? - zapytałam z myślą o Nathanie
-Jeśli poczuł wyładowanie Twojej mocy, takie, jakie zostawiłaś u mnie w zamku, to tak, znajdzie Cię po zapachu.
Odetchnęłam z ulgą, no bo w końcu Nathana jeszcze nie dotknęła nawet namiastka mojej mocy, jaką zostawiłam w zamku. Tak, namiastka, po prostu wiedziałam, że stać mnie na jeszcze dużo, dużo więcej.
-A czy jestem w stanie jakoś wyczuć, znaleźć jakiegoś anioła?
-Mówisz o tym chłopaku, który Cię pocałował? - czyli Don widział tą żałosną scenkę - znajduję się w tych samych chaszczach co my, tylko dosyć długi kawałek dalej.
-Mogę wiedzieć dlaczego za mną łazisz? Chcesz mnie znowu złapać i zamknąć !?
-Nie! Proszę, zakopmy ten nasz topór wojenny! Przepraszam, że Cię wtedy złapałem. Głupi byłem! Tworzyłem coś… I potrzebowałem potężnych wampirów. Dlatego wziąłem tego.. no .. co z nim w pokoju byłaś.
-Kristiana?
-Być może. Nie pamiętam, wiesz, że on był wampirem i czarownikiem w jednym?
-Wiem.
-No widzisz, zbierałem, albo niezwykłe wampiry, albo te najsilniejsze. A ty jesteś naprawdę magiczna, niezwykła i przez to też silna. Niesamowita.
-Dobra, dobra. Nie rozczulaj się tylko powiedz mi gdzie mam iść, żeby znaleźć Nathana.
-Eh, idź wzdłóż muru i w pewnym momencie się na niego natchniesz.
-Ok, dzięki - powiedziałam i ruszyłam według jego instrukcji
W końcu dotarłam do miejsca gdzie stał Nathan uderzając pięścią w mur. Podeszłam kawałek i już miałam się odezwać, otwierałam usta, kiedy zdałam sobie sprawę, że nie mam pojęcia co mam powiedzieć. Stanęłam w bezruchu. Nie zdałam sobie sprawy jak głośno dyszę, Nathan się odwrócił i zaczął mówić :
-Rachel, ja Cię naprawdę przepraszam. Nie powinienem był Cię całować. To tak wyszło ja..
-Nie! - przewrwałam mu - To ja przepraszam. Nie powinnam tak zareagować! Jak jakaś idiotka… Przecież ty mi nic nie zrobiłeś. I prawda jest taka, że chyba nawet mi się to podobało - czułam się jakbym to nie ja mówiła, tylko ktoś inny używając mojego ciała i głosu, ale taka chyba była prawda, gdzieś w głębi duszy to mi się podobało…
-Naprawdę ?
-Chyba tak… - tym razem to już ja odpowiedziałam, bynajmniej nie czułam tego beznadziejnego wrażenia, że to nie moje słowa
-Czyli między nami wszystko okej? - ciągle dopytywał
-Tak, idziemy do tego twojego domu? Z nadmiaru problemów, informacji i tego wszystkiego głowa mi chyba pęknie - to była prawda, głowa mnie strasznie bolała, no bo ileż można w jedne dzień? Najpierw ta cała blondyna, potem Sharepenina, następnie ten chłopak “wykrywacz” innych gatunków, znowu blondyna, Don i jeszcze Nathan
-A mogę Cię o coś zapytać?
-Jasne - powiedziałam, zaczeliśmy już iść
-No bo - zaczął się czerwienić - nie chciała byś ze mną chodzić? - teraz był już strasznie czerwony, a ja wmurowana w ziemie
Świat zaczął delikatnie wirować mi przed oczami, ale ja starałam się za wszelką cenę nie zemdleć. Udało się, ale co ja mu miałam do cholery powiedzieć ?!
--------------------------------------------------------------------------------------------------
I jest następny, jak się podobało? Dziękuje za wszystkie komentarze pod poprzednią notką i za 1000 wejść !!! Naprawdę mi miło, że już 1000 osób odwiedziło mojego bloga.
PS:Zapraszam na mojego drugiego bloga z opowiadaniem, na razie umieszczony tam jest tylko prolog, link : http://mroczna-rzeczywistosc.blogspot.com/ . Sam wygląd jeszcze nie bardzo mi się podoba i chyba będę musiała go dopracować, ale to robota na inne dni.
PS2: Masz Boni następny rozdział i więcej takich szantaży nie toleruję! (nie zwracajcie na to uwagi)
OMG... ale się jej czepiają. Ja Dona nie zrozumiem nigdy! A Nathan to normalnie system rozwalił tą końcówką... i ta reakcja Rachel. Jeszcze mnie rozwaliła ta para spod 13. Ty to masz pomysły. Pozdrawiam i zapraszam do mnie na wladczyni-mocy.blogspot.com
OdpowiedzUsuńAch, a już się cieszyłam, że pierwsza skomentuję, no!
OdpowiedzUsuńDon to taki... irytujący, pasożytniczy osobnik... Ile ja w życiu takich debili spotkałam. Ale faktycznie nasza gwiazdka nieźle odwaliła, kiedy wszyscy się kłaniali, a ona z rykiem. Hahaha! I za to ją lubię :)
Rozdział bardzo mi się spodobał, co tu dużo mówić :D.
Pozdrawiam :).
Jest! Nowy rozdział, cudny. Tylko... troche przesłodzony... więcej akcji kobieto :D z twoim talentem :)
OdpowiedzUsuńTy to zawsze umiesz kończyć w "najodpowiedniejszym" momencie. :P
No, no, czekam na więcej :)
Oj kobito, kobito. Akcja bedzie za pare rozdzialow. A za jeszcze pare bedzie ogrooomna akcja, a teraz musze troche poslodzic ;)
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
UsuńUwielbiam Rachel i jej reakcje w niektórych sytuacjach. Co do Dona zgadzam się z resztą. Jest idiotą. A Nathan... aż się roześmiałam czytając końcówkę. Biedak się zestresował i zaczerwienił :) Tylko co odpowie mu Rachel? Wiem, wiem muszę poczekać.
OdpowiedzUsuńPS. U mnie nowy rozdział.
Na Dangerous--Love.BlogSpot.Com pojawił się rozdział 10b. Zapraszam.
OdpowiedzUsuńnowy rozdział na blogu :)
OdpowiedzUsuńzapraszam :**
http://eefiil.blogspot.com/
Super i to pytanie. Ulala! Jeśli chcesz zareklamować swojego bloga to zapraszam na http://zareklamuj-siebie.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńU mnie nn
OdpowiedzUsuńdangerous--love.blogspot.com
Czemu nie ma nn? U mnie nn, a u Cb?
OdpowiedzUsuńChwilowo nie bardzo mam czas pisać. Nie wiem kiedy dodam nowy rozdział, staram się go napisać, ale idzie mi to opornie. Jeśli chcecie następnego rozdziału to uzbroicie się w dużo cierpliwości. Przepraszam :(
OdpowiedzUsuń/|\
OdpowiedzUsuń|
|
A co tu tak cicho? o. O
to miała być strzałka do komentarza wyżej -,-
UsuńU mnie nn
UsuńRozdział super! Dopiero zaczęła czytać, ale już mnie urzekło!
OdpowiedzUsuńMam po prostu wrodzoną słabość do imienia Nathan ^^, ale to nie ważne.
Mam przed sobą jeszcze 12 rozdziałów, ale już domagam się następnego!
Właśnie zauważyłam datę.... Ale jak to MAJ?!
Dlaczego przestałaś pisać!!! już pół roku, żadnego posta!!!! A jeśli się zakocham w tym blogu? Skąd mam wiedzieć, co się stało potem?!
Natychmiast wróć mi tu i pisz!!!
Zupełnie zapomniałam o tym blogu. Dziś weszłam na bloggera z potrzeby odnalezienia pewnej daty i jeju, strasznie mi miło, ale wątpię, że kiedykolwiek ruszę z powrotem. Jednak dziękuję za ciepłe słowa:)
UsuńProszę dokończ tą opowieść...Tak bardzo mnie wciągnęła.BŁAGAM!!! Plis :C Zrób jeszcze kilka rozdziałów ze szczęśliwym zakończeniem.Taka dobra książka i jej nie zakończyć? Hańba... Proszę!!! To było super !!! PLISS
OdpowiedzUsuń