czwartek, 11 kwietnia 2013
XI
Leciałam już spory kawałek gdy poczułam oznaki , że skrzydła odmawiają mi posłuszeństwa . Pewnie byłam bardzo niedoświadczona i mój lot miał wiele błędów ,ale mimo wszystko byłam z siebie dumna . Nigdy nie latałam , a i tak trzymałam się w miarę prosto . Ale czułam się już słabiutko . Nogami zahaczałam o drzewa . Moje dłonie , którymi usilnie starałam się trzymać Kristiana odmawiały posłuszeństwa ,a i jego bluzka była już bliska wykończenia . Zobaczyłam polane i wylądowałam na niej . Lądowanie nie było idealne , przynajmniej dla mnie . Postawiłam Kristiana na nogach ,a sama nie złapałam równowagi i się przewróciłam . Wylądowałam na miękkiej trawie pokrytej kwiatami i zamknęłam oczy .
-O tak , tak mogę umierać .
-Nie umrzesz - nie rozpoznał metafory ,ale w sumie ? Czy nie mogła bym umrzeć wśród miękkiej trawy ?
-Co zamierzasz zrobić ? - zapytałam otwierając jedno oko i zaraz mrużąc je pod naporem światła słonecznego
-Czekaj tu - powiedział , a po chwili zniknął
-Jasne … - szepnęłam
Wstałam rozejrzałam się dookoła , obróciłam wokół własnej osi parę razy i krzyknęłam :
-WOLNOŚĆ !!!
Zaczęłam tańczyć , skakać , wrzeszczeć . Nie zwracałam uwagi na to jak mało miałam energii , fakt , że jestem już wolna przepełniał mnie taką radością i energią , że mogła bym rozwalić mnóstwo drzew . Gdy tak tańczyłam , potknęłam się i wylądowałam z powrotem na trawie . Zaczęłam się śmiać . Dla osoby postronnej musiało to wyglądać tak jakbym postradała zmysły i nie zdziwiła bym się jakby zaraz przejechała po mnie karetka i ubrała w kaftan bezpieczeństwa . Z powrotem wstałam i podeszłam do drzewa , dotknęłam jego pięknej chropowatej kory i przytuliłam . To , przyroda , drzewa było dla mnie tak ukochane i te parę dni rozłąki z nimi było dla mnie okropne .
-Mogę przerwać tę uroczą scenkę między tobą , a drzewkiem ? - usłyszałam za sobą głos Kristiana
Oderwałam się od drzewa i odwróciłam . Przede mną stał Kristian z jakąś dziewczyną na rękach . Była człowiekiem i to mnie zaniepokoiło .
-Pij - podniósł jej wiotkie ciało tak , że szyja była na wysokości moich kłów
-Nie mogę , ona nie jest niczemu winna …
-I tak zaraz umrze - odwrócił ją plecami do mnie - Ktoś ją zaatakował nożem i zaraz się wykrwawi , a ty nie skorzystasz .
-No , ok.
Wgryzłam się w ciało półmartwej dziewczyny i piłam tak już długi , długi czas i z każdym pociągnięciem czułam się lepiej . W pewnym momencie poczułam , że brakuje krwi . Oderwałam się od szyi dziewczyny i z niesmakiem powiedziałam :
-Wypiłam ją całą - skrzywiłam się
-Dobrze - odłożył ciało dziewczyny gdzieś obok - uznają , że to atak zwierzęcia . Muszę już iść i tak długo mnie nie było i w pewnym miejscu mogą się martwić , że jeszcze nie wróciłem .
Pocałował mnie jeszcze raz delikatnie czule . Włożył do mojej dłoni jakiś przedmiot i powiedział :
-To dla ciebie , żebyś o mnie pamiętała . Jeśli coś będzie grozić twojemu życiu to - podniósł moją dłoń - powiadomi mnie i przyjdę Cię uratować .
-Będę pamiętać - powiedziałam i spojrzałam w jego szare oczy
-Ja też - powiedział i zniknął
Otworzyłam dłoń i zobaczyłam łańcuszek z wisiorkiem . Na łańcuszku zawieszony był srebrny półksiężyc z wystającymi zawiłymi liniami . Przejechałam po nich palcem i zadrżałam . Czułam , że jest magiczny . Założyłam go sobie na szyję i schowałam pod bluzkę .
Przygryzłam wargę . Super . Skoro miał mi ratować życie to czemu nie powiedział mi , w którą stronę mam iść ? No dobra przyleciałam z tam tąd to … pójdę w przeciwną stronę i może gdzieś dotrę ? Najbardziej zależy mi by szerokim łukiem ominąć chatkę Dona i dostać się do domku Nathana . Ale z moim pechem stanie się odwrotnie . No ale Don się chyba nie rozdwoi i nie będzie w chatce ? - rozmyślałam
Dosyć tego rozmyślania ! Trzeba iść ! Ruszyłam przed siebie i szłam omijając wszystkie konary , drzewa i gałęzie . W między czasie schowałam skrzydła . Wystarczyło , że idę w rozdartym ubraniu , cała ubrudzona , jakby jeszcze jakiś człowiek zobaczył mnie ze skrzydłami to chyba była bym skończona . Gdy wyruszyłam był ranek ,a gdy doszłam do jakiejś dróżki był już środek nocy . Szłam prosto wzdłuż niej i już traciłam nadzieję gdy zobaczyłam światło . Daleko ,ale świeciło się . Chciałam biec ,ale moje nogi wyraźnie krzyczały : Możemy tylko iść i to do tego wolno ! . Wlokąc się dotarłam w końcu pod drzwi domu i tak ! To był dom Nathana ! Oparłam się o ścianę , wzięłam głęboki oddech i zapukałam do drzwi . Po długiej chwili drzwi się otworzyły i usłyszałam cudny głos Nathana :
-Nie zamierzam kupo… - jego oczy rozszerzyły się , zlustrował każde miejsce mojego ciała - kim jesteś i co Ci się stało ?
-No … - ziewnęłam
Strasznie chciało mi się spać więc prawie spałam na stojąco , przetarłam oczy i powiedziałam :
-To ja Rachel , aż tak źle wyglądam ?
-Rachel ? Co Ci się stało ? - nagle zmienił ton głosu na lekceważący - Przyszła bieda to sobie przypomniałaś o mnie .
-O co Ci chodzi ?
-No jak to . Uciekłaś ode mnie tak jak ona - skrzywił się - ale jak przyszły problemy to sobie przypomniałaś
-Ona - przygryzłam wargę - ona Cię nieźle skrzywdziła . Ale nie rozumiesz , to nie tak . Nie uciekłam - mówiłam wręcz piskliwym głosem
-Tak to ciekawe co Ci się przydarzyło ?! - był zdenerwowany
-Chodziłam po lesie i porwano mnie ! Zapomniałeś , że Don nie trzymał języka za zębami ?! Tak właśnie przez niego mnie porwali i trzymali tam ! I wiesz co ? Don jest królem wampirów ! Trzymał mnie tam ,a ja , jak to ja troszeczkę nabałaganiłam i jak już to zrobiłam to mnie zmasakrował . Ja nie rozumiem tego gościa - teraz zdałam sobie sprawę , że płacze - Najpierw mnie pobił , a potem się opiekował . Groziła mi śmierć i on nic z tym nie zrobił ! Jest chory psychicznie !!! Śmierć … być może nadal mi grozi . Poprosiłam go oto by zrobił dla mnie przedstawienie , zrobił je , ale chciał , żebym w nim uczestniczyła i … przechytrzyłam go . Uciekłam .
-Uciekłaś ? Zrobił jakieś delikatne ściany czy coś ? - nabijał się
-Nie . Zrobił delikatny sufit - nie zakapował
-Wspięłaś się jak małpa po ścianie i wyważyłaś … sufit
Spojrzałam poważnie w jego oczy i przygryzłam wargę . Wyjęłam skrzydła , a on jakby zaczął się dusić zaczerpnął powietrza i z otwartymi ustami już go nie wypuścił . Staliśmy tak w milczeniu , ja zaszklonymi oczami ilustrując wszystko byle by tylko nie spojrzeć na Nathana .
-Więc wyleciałaś i … jesteś wampirem i aniołem ciemności w jednym . Do tego twoja przemiana w wampira trwała 3 dni i dysponujesz jakąś tajemniczą mocą . Współczuje Ci , ale nadal mi się wydaję , że uciekłaś .
-Zamknij się !!! - wybuchłam - Mam na głowie króla wampirów i całe jego królestwo , mam na głowie cały Dom Nocy , znając mojego pecha mam na głowie świat upadłych aniołów ! A ty mi tu robisz jakieś wywody , że Cię okłamuję ? Mogłam dać dobie umrzeć . Prawie umarłam ! A ty mi sugerujesz , że od ciebie uciekłam ? Nie chcesz mnie tu ! Wystarczy powiedzieć , wezmę rzeczy i pójdę sobie , jakoś sobie poradzę z wszystkim - chwilę milczałam - Albo sobie nie poradzę i umrę , dam wszystkim spokój .
-Przepraszam . Masz rację przesadziłem po prostu … to przez tą dziewczynę ,ale jej zdjęć już nie mam i … może chciała byś się umyć , przebrać . Nie chciał bym tego mówić ,ale szczerze wyglądasz okropnie .
-Dobrze
Weszłam do łazienki i spojrzałam w lustro . Powiedzieć , że wyglądałam jak siedem nieszczęść to mało . Byłam cała brudna , włosy miałam posklejane od własnej krwi , moja dłoń była troszkę zmasakrowana , ubranie miałam podarte , a sama czułam się rozdarta na strzępy . Nalałam sobie ciepłej wody do dużej wanny i dolałam dużo płynu . Rozebrałam się i zamoczyłam w cudownej wodzie z pianą . Moczyła mnie całą , oczyszczała rany i koiła ból . Zamknęłam oczy i zaczęłam rozmyślać .
Czy jakbym zgodziła się na przemianę przez Dom Nocy moje życie nie było by łatwiejsze ? Moja przemiana zapewne trwała by normalnie i możliwe , że nie stała bym się aniołem ciemności . Ale oczywiście musiałam pokomplikować sobie życie ! Jestem okropna !
Wyszłam z wanny i owinęłam się ręcznikiem . Poszłam do mojego (chyba) pokoju i przebrałam się w bluzkę na ramiączkach i szorty . Wyszłam do salonu ,ale nie znalazłam Nathana . Pewnie leży znowu na trawie - pomyślałam . Wyszłam na dwór ,ale zobaczyłam coś czego się nie spodziewałam . Nathan stał w kółku z tą siódemką ,która mnie porwała . Cholera , a jeśli on coś knuje przeciwko mnie ? Oczywiście przybliżyłam się i podsłuchałam
-Nie , nie widziałem żadnej wampirzycy ani anielicy - mówił Nathan
-Czyżby ? Jej ślady zatrzymują się przy twoim domu .
-Nie zastanawialiście się może nad tym czy nie miała jakiś innych wrogów ? I czy oni jej nie porwali ? - czyli mnie bronił
-Nasz król zażądał byśmy ją przynieśli i wiemy , że jest u ciebie ! Czuć od ciebie jej zapach ! - mówił Sebastian , ale Nathan pokręcił przecząco głową i milczał .
Podkusiło mnie coś i chciałam się wyłonić z tłumu by ich zaskoczyć . Szybko oszacowałam nasze szanse . Nas dwoje przeciwko tamtej siódemce . Ciężko będzie ,ale my mamy skrzydła , oni nie . Cóż do odważnych świat należy ! Szybko skoczyłam po jakąś ostrą gałąź i czekałam na odpowiedni moment .
-Dobrze wiemy , że ona tu jest ! Możesz ją kryć ile chcesz i tak ją znajdziemy !!!
To był odpowiedni moment . Stanęłam za Sebastianem i powiedziałam :
-Nie musisz daleko szukać - chwilę potem gruba gałąź z ostrym końcem znalazła się w brzuchu mojej ofiary
Sebastian padł na ziemie i zaczął ciężko dyszeć . Reszta pachołków Dona nie zbliżyła się do mnie , gdyż w mojej ręce szybko znalazła się inna gałąź , pierwsza lepsza , ale z moim talentem i siłą mogła by wyrządzić wiele krzywdy . Za mną leżał wciąż zwijający się z bólu i jęczący Sebastian , a przede mną zdziwiony Nathan .
-Oddam wam go i policzę do trzech . W te trzy sekundy macie zniknąć , ale jeśli tego nie zrobicie policzę się z wami wszystkimi - powiedziałam stanowczo podnosząc “śmiercionośną broń” - Ale jeśli nie zgodzicie się - przyłożyłam gałąź do serca Sebastiana - Zabiję go !
Usłyszałam jak serce Sebastiana zaczyna szybciej bić . Pik.Pik.Pik. A chwile potem zwalniać , niebezpiecznie powoli … Pik … Pik … Pik …
-Zresztą nie muszę się fatygować , jego serce wysiada .
-A skąd ty to możesz wiedzieć ? - zapytał któryś
-Słyszę ? To … to wampiry nie słyszą bicia serca ? - zapytałam
-Nie - powiedział , kolejny , wszyscy byli zdezorientowani
-A anioły ? - zwróciłam się do Nathana
-Nic mi o tym nie wiadomo
-Cholera - zaklęłam pod nosem - Don ma się o tym nie dowiedzieć !
-Jasne …
-To zgadzacie się go - wskazałam na konającego - wziąć i znikacie . Albo on tu umrze . To jak?
-Daj nam go .
Podniosłam go bez problemu w końcu jestem wampirem . Trzymając go pod pachami podrzuciłam do góry i popchnęłam w ich stronę . Ktoś złapał , ktoś pomógł poprzednikowi go nieść .
-Jeden … dwa … - odliczałam powoli - trzy - już ich nie było
Byłam strasznie zmęczona więc jak zaczęliśmy z Nathanem iść wywaliłam się o pierwszy lepszy kamień . Jak już tak leżałam w trawie to okropnie nie chciało mi się wstać .
-Zanieś mnie - szepnęłam do stojącego , śmiejącego się ze mnie Nathana
Wziął mnie na ręce i zaczął nieść . W pewnym momencie się zatrzymał . Otworzyłam jedno oko i potem szybko drugie znajdywałam się nad ogromną kałużą , a z miny Nathana wnioskowałam , że zamierza mnie do niej wrzucić . Złapałam się szybko jego szyi , a gdy on puścił moje nogi , które prawie wpadły do kałuży , szybko oplotłam je wokół niego i kurczowo się trzymałam . Cofnął się kawałek , a ja już bezpiecznie wylądowałam na ziemi , nogami . Poszliśmy do chatki i rzuciłam mu krótkie :
-Dobranoc .
Na które on odpowiedział :
-Słodkich snów .
Zmierzyłam do “mojego” pokoju i położyłam się spać . Pościel była taka mięciutka , a łóżko takie wygodne . Przez parę dni spałam na podłodze i to łóżko , najzwyklejsze , wydawało się najwygodniejszym jakie istnieje . Nie musiałam długo czekać na sen , sam do mnie przyszedł .
Duża polana pełna trupów , a ja pośrodku niej . Zobaczyłam coś , kogoś . Nie żył . Cicho załkałam i rozglądałam się dalej . Ujrzałam kogoś , daleko . I rzewne łzy poleciały z moich oczu . Zaczęłam biec w jego kierunku lecz nie pamiętam kim był . Biegłam przez morze trupów nie zważając , że je depcze . Biegłam wciąż w kierunku tej osoby , a łzy powoli spływały po moich policzkach . Upadłam przy nim na kolana i zaczęłam głośno płakać . Przytuliłam martwe ciało i płakałam , krzyczałam , płakałam na przemian . Ktoś do mnie podszedł , nie widziałam twarzy . Dotknął mojego ramienia .
Zniknęły trupy , ta osoba , która mnie dotknęła . Lecz byłam na tej samej polanie i klęczałam w tym samym miejscu . Łzy nadal. spływały po moich policzkach . BUM !
Zniknęło wszystko , byłam ja , źle się czułam . BUM !
Nadal nie było niczego oprócz mnie , nie płakałam , byłam sparaliżowana i strasznie przygnębiona . BUM !
Byłam ja i umierałam . Powoli życie mnie opuszczało . Na początku nie wiedziałam o co chodzi , chyba ktoś mnie w tym uświadomił . Ktoś mi powiedział , że umieram , teraz wiedziałam . Ale nie widziałam nikogo i niczego wokół siebie . Nieprzenikniona ciemność , pustka . Więc co ? Kto ? Umierałam , powoli zanikało wszystko , nawet ta ciemność .
----------------------------------------------------------------------------------------------
Więc mamy już rozdział 11 ! Podobał się ? Osobiście uważam , że nie należy do najlepszych , ale chyba nie jest taki zły ? Za błędy przepraszam , nie mam do nich głowy . Dziękuje za wszystkie komentarze , wejścia , bardzo wiele dla mnie znaczą i mam nadzieje , że nadal będziecie je dodawać . Tak w sumie to niewiarygodne , że mam tu już 11 rozdziałów , szybko zleciało . Szykuję dla was pewną niespodziankę i postaram się ją dodać jak najszybciej . Miały być dwie niespodzianki , ale coś mi się zbuggowało i nici . To tyle , paaa ;*
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Mmmm... rozdział świetny...
OdpowiedzUsuńKurcze co wam się stało?! Wszędzie gdzie wejde piszą, że im rozdział nie wyszedł, albo jak wyszedł to nudny...
I co z tego jeśli są błędy! Mi się podoba!
Uuu... lubię niespodzianki. Rozdział zaczepiasty. Fajniutki. O zgrozo jakich ja dzisiaj słów używam! Pozdrawionka!
OdpowiedzUsuńMogę stwierdzić jedynie że całe Twoje opowiadanie jest zajebiste. Nie mam żadnych uwag. :D Czekam z niecierpliwością na następny rozdział. O kurde jak ja to poważnie pisze... Coś mi się stało.. :D Dobra czekam na następny rozdział i pozdrawiam Jagood69
OdpowiedzUsuńŚliczne opowiadanie <33 zapraszam : http://fashionstylenazawsze.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńCiekawa jestem skąd Kristian wytrzasnął umierającą dziewczynę. Jak dla mnie to trochę dziwne. No, ale w końcu musiałaś jakoś uratować główną bohaterkę. Za to bardzo podobał mi się sen. Był taki tajemniczy i mroczny. Czekam na następny rozdział i na niespodziankę :)
OdpowiedzUsuńPS. U mnie nowy rozdział. Zapraszam.
Jeju, zostawić Cię na kilka dni i już takie rzeczy się dzieją. No ja nie mogę!
OdpowiedzUsuńUwielbiam to, ahh ta "śmiercionośna broń" - sama kiedyś używałam na chłopakach ze szkoły xd (nie zabijałam ich oczywiście)
Czekam na ciąg dalszy.
pozdrawiam i zostałaś nominowana :D
nowy rozdział :)
OdpowiedzUsuńhttp://eefiil.blogspot.com/
Hej, nie wiem gdzie to napisać, ale na nadrodzedozycia.blogspot.com pojawiły się rozdziały 1 i 2 . pozdrawiam :D
OdpowiedzUsuń