Nagle poczułam ból . Jakby jakieś dwie dziury wyżerały mi się w plecach . No litości !!! Czy tak dawno mnie plecy bolały ?! Zaczęłam się turlać i jęczeć , czułam się jakbym miała 40 stopniową gorączkę , do tego jakby ktoś mi strasznie rozgrzany metal w dwóch miejscach przykładał do pleców . Zemdlałam .
* * *
Obudziłam się , nie bolało mnie już nic . Rozejrzałam się po pokoju , do szarej ściany “przyklejony” był Kristian . Patrzył na mnie z przerażeniem w oczach .
-Aż tak źle wyglądam ? - zapytałam
-Ty … - tyle wykrztusił
-Co ja ? - zaczęłam siebie oglądać , nie zauważyłam nic nie zwykłego .
Chwila ! Na moim nadgarstku pojawił się kolejny tatuaż . Kolejny znak . Czarne skrzydła . Ja .. ja je już widziałam . U .. u … Nathana . Spojrzałam za siebie i zobaczyłam to czego się spodziewałam . Dwa , mięciutkie , czarne skrzydła .
-O kurwa - tyle udało mi się wykrztusić
-Ty .. to nie możliwe ! - krzyknął
-Oni mi dodali czegoś do tej krwi , którą mi dawali ? Chcieli mnie w to przemienić ? - zaczęłam pytać
-Nie , niewiele wiesz o upadłych aniołach , prawda ? - zapytał
-Taa . Opowiedz mi .
-A więc najważniejsze w tym momencie jest to , że , żeby się przemienić w anioła no nie ma na to sposobu takiego jak wymiana krwi czy coś , to trzeba mieć we krwi czyli noo … po prostu ktoś z twojej rodziny , możliwe , że nawet 100000 lat temu był aniołem ciemności i na ciebie przypadło , żeby odziedziczyć tę … magie . Wiesz może o stosunkach wampirów z aniołami ? - zapytał
- Wiem tylko , że się nie lubią …
-Otóż to , właściwie to powiedzieć , że się nienawidzą to mało . Wojna między tymi dwoma gatunkami rozpoczęła się miliony lat temu . Lepiej schowaj skrzydła bo jak wpadnie tu jakiś strażnik to nie wiem co z tobą zrobią .
-Kiedy ja nie wiem jak !
-No , ja też nie wiem . Spróbuj po prostu pomyśleć , że twoje skrzydła się chowają . Ale skup się .
Skupiłam się i poczułam delikatne drgnięcie .
- Brawo ! Jeszcze tylko trochę .
Zamknęłam oczy i skupiłam się po raz drugi i poczułam łaskotanie i … otworzyłam oczy spojrzałam za siebie , skrzydła były schowane .
-Jest ! Udało się ! - krzyknęłam
-Opowiesz mi coś o sobie ? - co go tak nagle wzięło na opowieści ?
-Ale co ? - zapytałam
-No jak zostałaś przemieniona , przez kogo , gdzie …
-Wole o tym nie wspominać - do moich oczu napłynęły łzy , które od razu odgoniłam gwałtownym mruganiem powiekami
-Ok, a ile jesteś już wampirem , ja tak z 10 lat .
-10 lat ? A ja tak może też z 10 - nie był zdziwiony - dni
Jego mina wyrażała kompletne zdziwienie .
-10 dni i masz ten no i jesteś no .. pełnoprawnym wampirem ? I jeszcze aniołem ? Ale… to - nie zdążył dokończyć
Do celi wszedł jeden z wojowników .
-Idziemy , król robi przesłuchanie w sprawie … nie ważne jakiej . Macie mu powiedzieć , że ta dziewczyna co zabrała bicz Sebastianowi - spojrzał na mnie znacząco , czyli Brian naprawdę nazywał się Sebastian - uciekła .
Złapał nas za karki i zaczął prowadzić . Posadził nas na krzesłach w sali przypominającej poczekalnie u lekarza . Usłyszałam już tak bardzo znajomy mi głos mówiący :
-Następny - naprawdę czułam się jak u lekarza
-Pamiętaj , ta dziewczyna , uciekła - na pożegnanie powiedział wojownik i wepchnął mnie do dużej sali . Sali białego smoka . Leżałam na ziemi , gdyż tak zostałam wrzucona . I nie patrząc jeszcze na nic oprócz białych kafelków ze złotymi grawerunkami powiedziałam :
-Witaj Don
Spojrzałam przed siebie i zobaczyłam go na białym tronie ze złotym obiciem z zdziwioną miną .
-Czym sobie zasłużyłam na taki zaszczyt ? - zapytałam z sarkazmem w głosie
-Em - otrząsnął się - Nie wiedziałem , że Cię porwali . Mieli tego nie robić - zaczął
-Jasne
-Kiedy ja mówię prawdę ! Dobrze nieważne . Wiesz w jakiej sprawie Cię tu wezwałem .
-Żebym Cię okłamała .
-Jak to ?
-Wszyscy wojownicy i tym podobni Cię wrabiają , karzą wszystkim więźniom mówić , że ta dziewczyna uciekła , choć wcale tego nie zrobiła .
-Co ? Ale .. Gdzie ona jest ?
-Pokój 24 - strzeliłam , nawet nie wiedziałam czy taki pokój istnieje
Złapał mnie za ramię i zaczął ciągnąć do wyjścia . Nie chciałam iść ,ale byłam nieźle osłabiona po przemianie i posłusznie szłam . Don podszedł do wojownika i poprosił o klucze do pokoi od 20 do 30 . Chciał , żebym szła z nim ,ale nie bardzo mi się widziało pokazanie , że skłamałam co do pokoju 24 i fakt , że to ja byłam tą dziewczyną wcale nie zmieniał mojej decyzji . Próbował mnie zaciągnąć siłą ,ale nie dałam się . Więc złapał mnie w tali i przerzucił przez ramię . Zaczęłam się szarpać , bić go , krzyczeć :
-Ty chuju ! Postaw mnie na ziemi !! - widziałam zdziwione spojrzenia , no bo jak taka nędzna wampirzyca może się tak zwracać do króla ? Otóż to , Don nie był dla mnie królem , był tym samym debilem co zwykle
-Postawie , o ile pójdziesz ze mną o własnych siłach .
-Nie !
-Chyba się nie boisz tej dziewczyny - powiedział , a w jego oczach zauważyłam przebłysk triumfu .
Najważniejszym faktem , którego nie zauważył było to , że to ja byłam tą dziewczyną . Jak już tak szedł , a ja wisiałam na jego ramieniu , przyjrzałam się mu . Praktycznie nie zmienił się wcale , jego białe włoski były ułożone w tym samym nie ładzie co zwykle . Nie wiem co mi się stało , ale nagle wypaliłam :
-Ty farbujesz sobie włosy ? Nigdy nie widziałam takiego naturalnego odcieniu .
-Nie . Od zawsze mam białe włosy.Czy miałem 2 lata i byłem człowiekiem czy już 2 lata byłem wampirem . Jesteśmy - postawił mnie na ziemi i otworzył kluczem pokój numer 24 .
Serce zaczęło walić mi jak oszalałe , ale trzymałam tą samą minę . Nie chciałam wejść do środka , więc Don mnie tam wepchnął . Była tam dziewczyna i chłopak . Całowali się , albo znali się wcześniej ,albo nieźle się polubili . Don odchrząknął teatralnie , na co obie twarze zwróciły się w naszą stronę . Oni mieli tu łóżko . Pierwsza wstała dziewczyna , uklękła i zaczęła bić pokłony :
-O mój szlachetny królu . Cóż się stało , że przybyłeś do naszej celi - mówiła przesłodzonym tonem , wiedziałam , że Dona to nie rusza
-Przyszedłem , gdyż dostarczono mi informacje , że w tym pokoju znajduje się dziewczyna , która wczoraj na zebraniu pokazała swą siłę oraz odwagę lecz jednocześnie niesubordynacje wobec mojego królestwa i samego mnie .
-Oj , ależ to niemożliwe . Wczoraj mnie jeszcze tu nie było - powiedziała , a Don spojrzał na mnie znacząco unosząc brew .
-Wychodzimy - powiedział , to już zrobiłam posłusznie
Na zewnątrz oparł się o ścianę i zapytał
-Więc wiesz gdzie jest ta osoba i nie chcesz mi powiedzieć - miałam ochotę krzyknąć : Tak wiem ! Stoi przed tobą . Ale to mogło by się dla mnie źle skończyć
-Dobrze , idziemy - powiedział i złapał mnie za dłoń .
Syknęłam z bólu i wyrwałam ją z uścisku . Don spojrzał na mnie zdziwiony .
-Nie chcesz iść ? Chcesz tu zostać ? I tak nie znajdziesz wyjścia z zamku .
- Nie ! To nie tak ! Ja z miłą chęcią pójdę tylko … jakbyś mógł złapać mnie za tą dłoń .
Podniosłam lewą dłoń próbując nie pokazać nowego tatuażu znajdującego się na niej .
-Daj mi prawą rękę - powiedział
Podniosłam ją wierzchem do góry . Odwrócił ją , ale zdążyłam ścisnąć ją w pięść .
-Otwórz dłoń - powiedział wyraźnie zirytowany
Zamknęłam oczy i z świstem nabrałam powietrza . Właśnie kopie sobie grób - pomyślałam . Otworzyłam oczy jednocześnie z dłonią . Don wydawał się spokojny ,ale wiedziałam , że to co zobaczył wstrząsnęło nim dogłębnie .
-Gdy Cię przemieniałem nie wiedziałem - szeptał patrząc mi prosto w oczy - Nie wiedziałem , że stworzyłem coś , nowy gatunek , coś niemożliwego . Ale jeszcze nie jesteś wyjątkiem . Ciesz się , bo mogło by to oznaczać śmierć - głośno wpuściłam powietrze do płuc , nie wiedział , że jestem aniołem . To na pewno oznaczało dla mnie śmierć .
Cały czas patrzył mi w oczy . Miałam wrażenie , że te jasnoniebieskie oczy przeszywają mnie od środka . Nagle niespodziewanie , bardzo szybko Don walnął moją otwartą dłonią w ścianę tak , że aż się zatrzęsła . Ale nie to było ważne . Moja dłoń , biedna dłoń z raną po tym uderzeniu wyglądała jak po armagedonie . Jęknęłam cicho , przygryzając wargę . Te oczy , wściekłe oczy ciągle patrzyły się w moje dwa spłoszone oczy . Ciągle trzymając mnie za dłoń walnął całym moim ciałem o drugą ścianę . Boże ! Ile on ma siły ?! Byłam na skraju wytrzymania . Nie trzymałam się na nogach . Opadłam na ziemie . Oczy Dona w jednej sekundzie się zmieniły . Z wściekłych oczu kogoś nienormalnego w opiekuńcze oczy martwiące się moim życiem . Próbował mi pomóc wstać , ale moje nogi odmówiły posłuszeństwa . Wziął mnie na ręce i zaczął nieść tą samą drogą , którą przebrneliśmy wcześniej . Ledwo trzymałam się , czułam , że ciemność ze mną wygrywa i zaraz zemdleje . Podał mnie zdziwionemu wojownikowi i ucałował w czoło , nie miałam siły protestować . Szepnął mi do ucha : Przepraszam , poniosło mnie .
-Nie potrzebuje już przesłuchania nikogo . Zanieś ją do celi , wyliże się .
Spojrzałam na niego z łzami w oczach i gdzie był ten opiekuńczy Don ? Gdzie on się podział ? Wojownik zaczął ze mną iść , pilnując Kristiana . Już nie walczyłam , dałam się ponieść . Zasnęłam .
* * *
Obudziłam się . Rany prawie się zagoiły ,ale wszystko mnie bolało . Zaczęłam płakać . Dlaczego moje życie się tak spieprzyło ?! Co ja takiego zrobiłam ?! Kristian otarł mi łzy z policzków . Widziałam , że walczy sam ze sobą , ale nie wiedziałam o co chodzi . Zaskoczył mnie . Kristian , on mnie pocałował . Delikatnie i czule . Już wiedziałam o co chodziło . Wstał , wyszeptał : Przepraszam i zaczął oglądać ścianę jakby była bardzo fascynująca .
- Jesteś jedyną osobą , która mnie przeprosiła . Ale ty nie miałeś za co mnie przeprosić . Wiele innych osób miało powody i nie przeprosili … - przed oczami przebiegło mi tak wiele osób
-Opowiedz mi - powiedział niepewnie
-Jest Jack , mąż mojej matki , mój ojczym . Nienawidzę go . Niszczył mi większość ludzkiego życia - mówiłam spokojnie ,ale po moim policzku spływały łzy - Moja mama , pewnie teraz za mną nie tęskni . Oboje są szczęśliwi , że stracili kule u nogi ! - wrzasnęłam - I moja siostrzyczka , wampiry , anioły i inne nie równają się z jej wredotą co do mnie ! Kayla , Stejsy , Damian . Moja niegdyś cudowna paczka przyjaciół , która teraz pewnie nawet nie zwraca uwagi na to , że zniknęłam ! I Don , tego człowieka - zawahałam się - nie ścierpię !
-Co zrobił ? - zapytał , a gdy zobaczył moje chłodne spojrzenie dodał - Jeśli nie chcesz mówić nie musisz .
-Muszę , kiedyś trzeba to z siebie wyrzucić - wzięłam głęboki oddech - On mnie przemienił i - zwilżyłam usta - i mówiłam mu o wszystkim związanym z moją przemianą , o tym , że bardzo szybko wyrosły mi kły i o tym , że szybciej biegam . Ratował mnie z wielu opresji , ale gdy miał do wyboru żartowanie ze mnie ,a uratowanie mnie , zostawił mnie na pastwę Domu Nocy - gdy zobaczyłam zdziwione spojrzenie Kristiana prychnęłam - Nie słyszałeś o sławnej wampirzycy , która uciekła przed przemianą przez Dom Nocy ? Tak to ja - niedowierzanie na jego twarzy zmieniło się w kompletne zdziwienie ,ale wiedziałam , że chce więcej informacji - Udało mi się uciec mimo wielkiemu atakowi na mnie batem … Takim jak ten przed , którym Cię obroniłam . Wróciłam do chatki i gdy zobaczyłam Dona rozmawiającego z kimś przez telefon o tym jakim to on jest debilem , że mi nie pomógł , wybaczyłam mu . I … przyszedł po mnie Dom Nocy , uciekłam . Po paru dniach przyszłam do niego , tylko porozmawiać i powiedziałam mu parę faktów , przez które … tu jestem - z mojego spojrzenia wręcz wiało chłodem - Kojarzysz króla wampirów , prawda ?
-Kojarzę .
-A więc on to Don , nakłamałam mu trochę , że ta dziewczyna od bicza jest w pokoju 23 , albo 24 . I gdy dowiedział się prawdy tak się wkurzył , że … Uznał , że ściana przemówi mi do rozsądku . Widziałeś jaką zmasakrowaną mnie przyniósł ? To było po jego ataku wściekłości - patrzył na mnie z kompletnym zdziwieniem i mózg chyba odmówił mu przetrawienia tych informacji ,ale ja mówiłam dalej - A potem jak gdyby nigdy nic ucałował mnie w czoło i raczył przeprosić , ale w jego głosie słychać było , że wcale nie przepraszał . Powiedział to słowo od niechcenia jak by to było … Narka , czy Pa - po długim czasie milczenia odezwałam się - i jest jeszcze jedna osoba , która powinna przeprosić . Mój ojciec - ledwo przeszło mi to przez gardło , a w sercu poczułam potworne ukłucie , kolejne łzy poleciały z moich oczu .
-Niech zgadnę , zostawił Cię gdy byłaś mała - powiedział z trochę lekceważącym tonem głosu
-Chciała bym , żeby tak było - Lekcewaga zniknęła z jego twarzy tak szybko jak się pojawiła i ustąpiła miejsce zdziwieniu
-Więc co ? - spojrzałam na niego pustym wzrokiem . Nie chciałam ! Tak bardzo nie chciałam , żeby ta wizja do mnie wróciła , ale było za późno , za daleko już się posunęłam by się wycofać . Kristian złapał mnie za rękę (zdrową) próbując dodać mi otuchy - Opowiedz mi - szepnął
Wyjęłam rękę z jego uścisku spojrzałam w oczy i zaczęłam opowieść :
-Około 17 lat temu urodziła się dziewczyna , miała czarne włosy i czarne oczy . Nazwaną ją Rachel - zmieniłam osobę - Mój ojciec pracował … w czymś strasznym . Zarabiał bardzo dużo ,ale wszystko to zagrażało nie tylko jego życiu ,ale też naszemu . Mój ojciec pracował w mafii . Już gdy miałam cztery lata moje życie było … naruszone . Jeszcze parę dni temu . Przed przemianą miałam ogromną bliznę , zniknęła wraz z przemianą . Rozciągała się przez połowę klatki piersiowej potem przez ramie , kończąc przy łokciu . Zawsze zasłaniałam ją podkładem , żeby nie wzbudzała podejrzeń wśród wścibskich osób . Co chwilę się przeprowadzaliśmy . Gdy miałam 12 lat dostałam kulkę w prawe ramię - wrócił ból z tamtego okresu , czułam jakbym właśnie stała tam gdzie wtedy się znajdowała i potem czułam okropny ból w prawym ramieniu - Uratowali mnie ,ale ja już nie wytrzymałam . Powiedziałam policji o ojcu i zapuszkowali go . Nigdy nie przeprosił .
Nawet nie zauważyłam , że wbiłam sobie palce w prawie ramię tam gdzie była kulka , łzy , chyba wypłakałam wszystkie jakie miałam i przestałam płakać . Kristian odjął moją rękę od ramienia i spojrzał mi prosto w oczy .
-Masz skrzydła . Możesz odlecieć . Czemu tego nie robisz ?
---------------------------------------------------------------------------------------------------
Osobiście , rozdział wydaję mi się beznadziejny . No ,ale mimo wszystko chcę usłyszeć waszą ocenę . Mam dla was prezent związany ze świętami wielkanocnymi !
Po pierwsze fotka przerobiona moimi , własnymi rączkami ;D :
Napis mało widoczny , trochę sztucznie wlepione króliki , ale mam nadzieję , że wybaczycie wszystkie niedociągnięcia ...
Po drugie : następny rozdział będzie już jutro ,albo pojutrze !!!
No i ogółem WESOŁYCH ŚWIĄT !!!
Rozdział wcale nie jest beznadziejny. Nie spodziewałam się, że Rachel zostanie upadłym aniołem. Jak dla mnie Don jest strasznie dziwny. Raz ją krzywdzi, a później przeprasza. Za to Kristian jest bardzo fajną postacią. Dobrze, że Rachela go poznała.
OdpowiedzUsuńA i zapomniałam. Wesołych Świąt.
UsuńPS. U mnie nowy rozdział.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńRozdział ciekawy i nie wiem co napisać :D
OdpowiedzUsuńPrzede wszystkim, wcale nie jest beznadziejny. Jedynie to ostro z przekleństwami pojechałaś :D. Nie wiem, mnie nie pasują do twojego (właściwie, do żadnego) opowiadania, ale może to mój gust?
Poinf. mnie o nowych rozdziałach :)
Rozdział nieziemski jak zawsze, świetnie napisane, a ta scena z Donem, no Niebo w gębie.
OdpowiedzUsuńI TO pytanie na końcu, przecież ona mogła na to wpaść. Ahh, ty wredoto, czekam na następny rozdział. I niech ktoś utrze nosa Donowi. Wrr. :>
pozdrawiam.